Obudziłeś się i nie wiesz gdzie
jesteś. Wszystko jest obce, wrogie. Umieścili cię w jakimś zbiorniku,
podłączyli rurki do każdego otworu ciała. Kim są oni - nie wiesz. Przez
oszkloną taflę zbiornika widzisz ich - naukowców w białych kitlach, techników
przy konsoletach. Nie masz pojęcia czego chcą, nigdy wcześniej ich nie
widziałeś. Palce jednego z techników tańczą przez chwilę po klawiszach, a
chwilę później twoje ciało niemal eksploduje bólem, przeszywającym twoje mięśnie,
kości, wdzierającym się do mózgu, rozbijającym świadomość. Bólem tak
dojmującym, że wszystko czego w tej chwili pragniesz, to umrzeć. Ale na to ci
nie pozwolą.
Wolverine - jeden z flagowych
bohaterów uniwersum Marvela - jest postacią kontrowersyjną. I to z wielu
powodów. Już sama konstrukcja postaci budzi wiele wątpliwości - jak z mutanta,
którego zdolność do regeneracji czyni właściwie nieśmiertelnym, stworzyć
postać, o którą czytelnik będzie się martwił? No bo o co się tu martwić? Umrzeć
nie ma jak, rany - choćby najbardziej dotkliwe - prędzej czy później się zagoją
i kolega rosomak będzie brykał sobie dalej. Czym się tu przejmować? Choć
czytałem sporo ciekawych historii z udziałem Logana, trudno się nie zgodzić z
takim podejściem. Odarcie aż do adamantowych kości nic nie pomoże, dekapitacja
ponoć też nie. Więc co?
Ale gdyby tak... obrócić wszystko do
góry nogami?
Spośród wszystkich historii o
Loganie Weapon X uważam za najlepszą
właśnie dlatego, że podchodzi do rzeczonego bohatera z zupełnie innej strony.
Wyobraźmy sobie taką historię: Grupa
naukowców prowadzi przerażający eksperyment, w którym chcą stworzyć
super-żołnierza. W tym celu porywają bogu ducha winnego faceta – pijaczynę i
awanturnika, za którym nikt nie będzie tęsknił. W bolesnym procesie zmieniają
jego ciało, a potem torturują umysł, by
uczynić go bezgranicznie podległym ich woli. Ale coś idzie nie tak, eksperyment
wymyka się spod kontroli i ofiara w brutalny sposób zaczyna mordować swoich
oprawców.
Brzmi jak typowy amerykański slasher?
I tak powinno być! Bo Weapon X jest właśnie wariacją na temat tego
filmowego podgatunku. Ale Broń X jest jeszcze lepsza, bo opowiada nie o
jakimś niedookreślonym zamaskowanym psychopacie biegającym z – na przykład –
maczetą, ale o postaci, którą doskonale znamy.
Zastosowanie takiej konwencji
pozwoliło wprowadzić również nowych protagonistów – zespół pracujący przy
Eksperymencie X. Są to doktor Cornelius, który stoi na czele naukowców
pracujących przy eksperymencie, Hines – techniczka odpowiedzialna bezpośrednio
za proces wiązania adamantium i człowiek, który przedstawia się jako Profesor.
To on zarządza całym eksperymentem i to z jego rozkazu Logan poddawany jest
okrutnym torturom. W przeciwieństwie do pozostałych, na każdym kroku
przedstawiany nam jest jako osoba antypatyczna.
To właśnie z punktu widzenia tych
trzech osób przedstawiona jest historia Broni X. Poznajemy ich poglądy,
przemyślenia i wątpliwości.
Weapon
X ukazało się po raz pierwszy w 1991 roki i w całości wyszło spod ręki
Barry'ego Windsor-Smitha. Znany przede wszystkim z komiksowej adaptacji Conana, stworzył zarówno fabułę mrocznej
przeszłości Logana, jak i sam ją narysował. Bardzo ciekawy jest zabieg,
zastosowany przez Windsor-Smitha, dotyczący prowadzenia narracji. Otóż nie
znajdziemy tu nigdzie typowych dla komiksu wstawek typu „chwilę później”,
„następnego dnia” czy tym podobnych. Cała narracja opiera się na dialogach
między bohaterami i ma typowe dla zwykłej rozmowy elementy, jak niedokończone
zdania, wtrącenia, zmiany tematu. Prowadzenie opowieści w ten sposób to
prawdziwy majstersztyk!
Kreska Windsor-Smitha doskonale koresponduje z opowiadaną przez niego historią. Głębokie cienie, mocne grube kontury, przytłumione kolory. Ponura atmosfera wyziera z każdego kadru.
Kreska Windsor-Smitha doskonale koresponduje z opowiadaną przez niego historią. Głębokie cienie, mocne grube kontury, przytłumione kolory. Ponura atmosfera wyziera z każdego kadru.
Pisząc niniejszą recenzję długo
zastanawiałem się, do czego by się tu przyczepić... i niestety (czy może raczej
- stety) nic mi nie przychodzi do głowy. Weapon
X jest jednym z najlepszych komiksów jakie kiedykolwiek czytałem. Ponieważ
nawiązuje swoją stylistyką do slashera, kieruje fabułę i bohaterów pewnymi
szczególnymi torami, w niczym to jednak nie umniejsza wartości dzieła. Wszystko
jest tu takie, jak powinno być w historii Wolverina: ponure, okrutne i
przepełnione bólem.
Stopka:
Rok
wydania: 1994
Scenariusz
i rysunki: Barry Windsor-Smith
Tłumaczenie:
Katarzyna Rustecka

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz