wtorek, 13 maja 2014

Sprawiedliwość jest ślepa


           Tym razem będzie troszeczkę coś innego. Recenzja, ale komiksu. Dosyć starego, ale wartego przeczytania.

            Nowy Jork, pochmurny letni dzień w Hell's Kitchen. To nie najlepsza dzielnica miasta, ale nawet tu - jak wszędzie - można spotkać ludzi dobrych. Nawet bohaterów. Czasem wystarczy jeden gest, jeden czyn. Niewidomy człowiek przechodzący przez jezdnię, ciężarówka, która nie zdąży wyhamować i szaleńcza odwaga chłopca.
            To tylko wstęp. Pierwszy krok w opowieść o jednym z najsłynniejszych i najbardziej oryginalnych bohaterów - Daredevilu.
            Matt Murdock, stworzony przez legendę komiksu, Stana Lee oraz Billa Everetta, po raz pierwszy pojawił się 1964 roku. Niewidomy prawnik, prowadzący wraz z kolegą, Foggym Nelsonem, własną kancelarię, w nocy przywdziewa czerwony strój, by walczyć z przestępczością. Można powiedzieć, że Daredevil jest Batmanem uniwersum Marvela. Jest super-bohaterem bez super-mocy, swoje zdolności zawdzięcza treningowi ciała i umysłu. Podobnie do Mrocznego Rycerza ma za sobą bolesną przeszłość, która skierowała go na ścieżkę walki ze złem. Jednak w przeciwieństwie do historii Bruce'a Wayne'a nie było to pojedyncze zdarzenie, determinującego działania bohatera. Życie i świat Matta Murdocka są zdecydowanie bardziej złożone.
            Niestety polskiemu czytelnikowi nigdy nie dane było poznać bliżej Czerwonego Diabła. Co prawda od czasu do czasu pojawiał się gościnnie w różnych komiksach - głównie w The Punisher, gdzie jego metody były notorycznie przez Pogromcę mieszane z błotem - nigdy jednak nie poświęcono mu należytej uwagi. Dopiero wydany przez TM-Semic, w serii Mega Marvel, komiks Daredevil: The Man Without Fear, pozwolił bliżej poznać jego historię.
            I to w nie byle jakim stylu. Wymyślona przez Franka Millera i narysowana przez Johna Romitę juniora opowieść przedstawia nam całe życie Matta Murdocka od czasów dzieciństwa, gdy stracił wzrok, aż po jego pierwszą konfrontację z Kingpinem i narodziny Daredevila. W efekcie dostajemy komiks o super-bohaterze bez super-bohatera. Czy to źle? Bynajmniej! Proces tworzenia się herosa jest równie fascynujący, jak jego późniejsze przygody. Na dodatek mamy możliwość poznać wiele postaci związanych z życiem Matta: jego ojca - boksera, a także Sticka, człowieka, który nauczył oślepionego chłopaka posługiwać się pozostałymi zmysłami. Na kartach opowiadanej przez Millera historii pojawia się również wielka miłość Daredevila - zabójcza i mroczna Elektra.
            W przyszłym roku minie dwadzieścia lat od chwili, gdy Man Without Fear ukazał się w Polsce. Chodziłem wtedy do podstawówki i historię Czerwonego Diabła czytałem z zafascynowaniem. Ale czy ta stara historia może wciąż się podobać? A dlaczego nie? Czytając ją ponownie, na potrzeby niniejszej recenzji, z przyjemnością zagłębiałem się w niezwykłe przygody Mutta Murdocka, przeżywając wraz z nim jego wzloty i upadki.
            To opowieść, którą ze szczerym sercem mogę każdemu polecić.





Stopka:

Tytuł: Daredevil: The Man Without Fear
Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: John Romita Jr.
Tłumaczenie: Dariusz Matusik

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wszystkie materiały zamieszczone na tej stronie są własnością Szymona Gonera!

Umieszczanie ich na innych stronach, publikowanie, przetwarzanie, lub prezentowanie publiczne innego rodzaju, bez zgody autora jest zabronione!