poniedziałek, 20 maja 2013

Schron 02

       Kilka tygodni temu w katowickim kinie Kosmos odbył się maraton filmów post-apokaliptycznych. Śląski Klub Fantastyki - do którego należę - współpracował przy organizacji tego wydarzenia, a w ramach promocji zorganizowaliśmy sesję zdjęciową.
       Oto efekty naszych starań :)
       Wybrałem kilka zdjęć, które najbardziej mi się podobają. Poniżej znajdziecie link, pod którym będziecie mogli obejrzeć slideshow z całej sesji.




























A TUTAJ wspomniany wcześniej slideshow z resztą zdjęć :)

niedziela, 12 maja 2013

Lilly


            Na dobry początek. Krótki kawałek, który napisałem całkiem niedawno. Miłej lektury :)



            Lilly była zabójczo piękna. Włoszka. Drobna, z pozoru delikatna. Tamtego wieczoru, gdy spotkałem ją w lombardzie Indygo, w dzielnicy przemysłowej Atlanty, wyglądała czarująco. Lśniła w delikatnym świetle jarzeniówek i od razu wiedziałem, że żadnej innej nie pragnąłem nigdy tak, jak jej.
            Uwielbiała, gdy czule przesuwałem palcami po jej uroczych kształtach. Powoli poznawałem każdy fragment jej przepięknej powierzchni. Cal, po calu. Gdy kładłem ją na łóżku, jej ciemna karnacja kontrastowała z bielą pościeli. Nacierałem ją olejkami, wydobywając z niej cudowny blask, a ona szeptała, jak bardzo mnie kocha.
            Gdy trzymając ją szedłem ulicą, czułem się niepokonany. Czułem, że mógłbym władać światem. Czułem w sobie moc.
            Tak... zabójczo piękna Lilly. Skrywała mordercze tajemnice. Ci, którzy ją znali, drżeli, gdy groziłem, że mogłaby którąś z nich ujawnić. Poznałem te wszystkie małe sekrety i wierzcie mi – gdybym spotkał Lilly z innym facetem, też bym się bał.
            Tak, jak wtedy, w barze Cocroach. Nie przypominam sobie zbyt wielu spelun, gorszych od tego miejsca i nie pamiętam, dlaczego poszliśmy właśnie tam. W każdym razie była przy mnie i to było wspaniałe. A tamten koleś usilnie próbował spieprzyć ten piękny nastrój.
            Złapałem Lilly i ścisnąłem jej język, a ona uwolniła jeden ze swoich sekretów.
            Huk wystrzału rozdarł zatęchłe powietrze speluny.
            Gdy ucichła, rozległ się cichy brzęk upadającej na podłogę łuski.

Na początku było słowo...

       Światło płynące z monitora, łagodnym błękitem oblewało dłonie mężczyzny, gdy palce zawisły na chwilę nad plastykowymi klawiszami. Zawahał się. Uderzył w kilka oznaczonych białymi literami kwadratów, a potem szybko skasował to, co pojawiło się na białej kartce wyświetlanej przez edytor.
       Nie tak... Ale właściwie to... jak? Jak powinien zacząć? Wiedział, że musi zrobić dobre pierwsze wrażenie i musiał przyznać, że trochę go to przytłaczało. Nie miał doświadczenia w pisaniu blogów, a był za stary na teksty w stylu: „Hej, Hej! To ja! Będę wam tutaj pisać o tym i o tamtym...” Nie. Zdecydowanie nie o to mu chodziło.
       Nie zamierzał wywlekać do świata publicznego swojego codziennego życia. Uważał, że to strata czasu. A z drugiej strony... czy to, o czym chciał pisać nie było jego zwyczajnym codziennym życiem? Niemal parsknął śmiechem, zdawszy sobie sprawę z tego paradoksu.
       Więc o czym chciał pisać? Głównie o pisaniu. Pisaniu innych, ale przede wszystkim o pisaniu swoim. W ciągu minionych lat wyrzucił z siebie trochę opowiadań, teraz – jak sam to określał – walczył z książką. Poza pracą i sprawami osobistymi – o których pisać nie zamierzał – to było jego codzienne życie. Do tego trochę fotografii, której też od czasu do czasu się poświęcał. Jakaś recenzja filmu, bądź książki. I w sumie tyle. Nie wiedział, czy ktoś będzie chciał to czytać, ale dlaczego nie spróbować?
       Raz jeszcze zaatakował klawiaturę, wydobywając spod palców charakterystyczny stukot. Nie... nic z tego. Najwyraźniej to nie był dobry dzień na pisanie wstępów. Zamknął edytor i Wyłączył komputer.
       Może jutro...

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wszystkie materiały zamieszczone na tej stronie są własnością Szymona Gonera!

Umieszczanie ich na innych stronach, publikowanie, przetwarzanie, lub prezentowanie publiczne innego rodzaju, bez zgody autora jest zabronione!