Światło płynące z monitora,
łagodnym błękitem oblewało dłonie mężczyzny, gdy
palce zawisły na chwilę nad plastykowymi klawiszami. Zawahał się.
Uderzył w kilka oznaczonych białymi literami kwadratów, a potem
szybko skasował to, co pojawiło się na białej kartce wyświetlanej
przez edytor.
Nie tak... Ale właściwie to... jak?
Jak powinien zacząć? Wiedział, że musi zrobić dobre pierwsze
wrażenie i musiał przyznać, że trochę go to przytłaczało. Nie
miał doświadczenia w pisaniu blogów, a był za stary na teksty w
stylu: „Hej, Hej! To ja! Będę wam tutaj pisać o tym i o
tamtym...” Nie. Zdecydowanie nie o to mu chodziło.
Nie zamierzał wywlekać do świata
publicznego swojego codziennego życia. Uważał, że to strata
czasu. A z drugiej strony... czy to, o czym chciał pisać nie było
jego zwyczajnym codziennym życiem? Niemal parsknął śmiechem,
zdawszy sobie sprawę z tego paradoksu.
Więc o czym chciał pisać?
Głównie o pisaniu. Pisaniu innych, ale przede wszystkim o pisaniu
swoim. W ciągu minionych lat wyrzucił z siebie trochę opowiadań,
teraz – jak sam to określał – walczył z książką. Poza pracą
i sprawami osobistymi – o których pisać nie zamierzał – to
było jego codzienne życie. Do tego trochę fotografii, której też
od czasu do czasu się poświęcał. Jakaś recenzja filmu, bądź
książki. I w sumie tyle. Nie wiedział, czy ktoś będzie chciał
to czytać, ale dlaczego nie spróbować?
Raz jeszcze zaatakował klawiaturę,
wydobywając spod palców charakterystyczny stukot. Nie... nic z
tego. Najwyraźniej to nie był dobry dzień na pisanie wstępów.
Zamknął edytor i Wyłączył komputer.
Może jutro...
Genialny wstęp. Po kim jak po kim, ale po Tobie niczego błahego i prostego się nie spodziewałem.
OdpowiedzUsuńZ chęcią będę czytał co tam naskrobiesz na łamach swojego bloga.
Dzięki :)
UsuńMam nadzieję, że i u Ciebie coś się znów pojawi.